2014 PAGUERA-MALLORCA ETU CHALLENGE

Wybaczcie, że zniknąłem na tak długo, ale…podczas przygotowań do tego startu nie potrafiłem wygenerować żadnej twórczej czy innej myśli, która po przelaniu na ekran nie wydałaby mi się płytka lub banalna…

W ciągu tych 14 tygodni przejechałem na rowerze 5500, a przebiegłem około 500 kilometrów… I po trzech latach poświęconych prozie organizacji firmy był to dla mnie swego rodzaju „reset”. Teraz przyszedł czas, aby podzielić się refleksjami z tego czasu i… może już innym, bo czystszym spojrzeniem na rzeczywistość.

Zadziwiające, jak bardzo przeszłe decyzje i działania mogą rzutować na teraźniejszość…

Od 1995 roku bywałem na Majorce w ramach cykli przygotowawczych. Uwielbiam tę wyspę, ale to już temat na inną opowieść. Nigdy nie myślałem – tym bardziej przez ostatnie 9 lat, gdy stała się ona wyspą kojarzoną z fantastycznymi kilkudniowymi wyjazdami rowerowymi z grupą przyjaciół – że będzie ona areną moich najbardziej udanych startów w triatlonie… I oto proszę… pierwsze w historii tak wczesne (28 września!) kwalifikacje do legendarnych Hawajów na rok 2015 miały miejsce w Alcudii, a Mistrzostwa Europy na połówce Ironmana zostały zorganizowane 18 października w Paguerze!

Jeszcze w tej chwili uśmiecham się do swoich myśli, wspominając, jaki spokój na mnie spłynął, gdy dowiedziałem się o tym po raz pierwszy. Ktoś podarował mi wyścigi w miejscu, w którym czuję się prawie jak w domu, i po górkach, których wcześniej obawiali się nawet organizatorzy imprezy, bo… już sam triatlon wydawał im się ekstremalnie ciężki… Zbyt ciężki, aby utrudniać go konfiguracją trasy!

Teraz, w dobie jego rosnącej popularności, a co za tym idzie wzrostu poziomu zawodników oraz ze względu na kontrowersyjną kwestię draftingu organizatorzy coraz częściej wybierają ciężkie trasy. Robią to celowo, by w sposób naturalny wyeliminować ten przykry proceder, który często wypaczał wyniki końcowe tej – z definicji – indywidualnej konkurencji.

Dlaczego tak ważne były dla mnie owe „górki”? Z mojej perspektywy tylko one wyrównują szanse zawodników dużych i silnych (którzy wolą jazdę po płaskim i na wietrze) oraz małych i równie silnych (preferujących góry). W pierwszym wypadku decydująca jest siła bezwzględna, w drugim względna – i to wydaje mi się bardziej sprawiedliwe. Przy wadze 63 kg trudniej bowiem generować moc podobną do tej, jaką ma osoba ważąca 75 kg… za to ta druga – niezależnie od mocy – jadąc po górach, musi swoje kilogramy przewieźć na szczyt.

Jednym słowem: DZIĘKI! Dzięki, dzięki, dzięki, za to, że ktoś, podejmując takie decyzje, podarował mi od razu dwie szanse!

Efekt?

• 30 open – trzecie miejsce w kategorii i kwalifikacje na Hawaje,

• 45 open – drugie miejsce w kategorii i wicemistrzostwo Europy w kategorii 40-44.

Szczegóły w kolejnych odsłonach!

autor: Bogumił Głuszkowski
redakcja: Sylwia Kupczyk-Targosz